Napieralski: Polska powinna uczestniczyć w umacnianiu nowej wizji silnej UE
0 Comments | Published on Mon 31 May, 2010 at 08:51 by
Pozycji Polski w Unii Europejskiej poświęcone było piątkowe spotkanie kandydata SLD na urząd prezydenta RP Grzegorza Napieralskiego z byłym wiceszefem Komisji Europejskiej Guenterem Verheugenem.
W spotkaniu z Verheugenem oprócz przewodniczącego Sojuszu uczestniczyli były prezydent Aleksander Kwaśniewski, byli premierzy w rządach SLD: Leszek Miller i Józef Oleksy oraz Tadeusz Iwiński i Bogusław Liberadzki.
Po spotkaniu Napieralski powiedział dziennikarzom, że Polska pomimo toczącej się kampanii prezydenckiej oraz tragedii, jakie ostatnio dotknęły nasz kraj, powinna uczestniczyć w umacnianiu i budowaniu nowej wizji sinej Unii Europejskiej.
- Zastanawialiśmy się wspólnie, jaka jest rola Polski w dzisiejszej UE, jako dużego kraju europejskiego. Obecnie Unii potrzebny jest kolejny krok w umocnieniu i budowaniu nowej wizji silnej UE i to są naprawdę te tematy, w których Polska powinna uczestniczyć – mówił przewodniczący SLD.
Podkreślił, że politycy uczestniczący w spotkaniu zgodnie uznali, że przystąpienie Polski do UE było tylko pierwszym krokiem. - Drugi krok, który dopiero przed nami, to umacnianie naszej roli w UE. O tym właśnie rozmawialiśmy - powiedział Napieralski.
Zdaniem Verheugena oczekiwania i nadzieje, związane z akcesją Polski do UE "w pełni się sprawdziły". - Moje oczekiwania i nadzieje, że Polska odegra znaczącą rolę w UE sprawdziły się. Możemy jasno powiedzieć, że Polska jest szanowanym i znaczącym liderem UE, którego głos się liczy - podkreślił.
Jak dodał, jest przekonany o wielkim potencjale politycznym i gospodarczym Polski, który - według niego - powinien zostać w pełni wykorzystany dla budowania silnej przyszłości całej UE.
- W obecnej sytuacji Polska ma powody do dumy, o czym świadczą dobre wyniki finansowe i gospodarcze, co jest głównie zasługą świetnych warunków akcesyjnych, jakie udało się wynegocjować rządowi Leszka Millera - zaznaczył Verheugen.
Źródło: PAP, informacja własna
28.05.2010
Napieralski: Polityka społeczna
0 Comments | Published on Mon 31 May, 2010 at 08:49 by
Welfare state – państwo opiekuńcze - jest jedną z najbardziej istotnych współczesnych koncepcji politycznych i ekonomicznych dotyczących polityki społecznej. Jego fundamentem jest demokracja, wolny rynek, ale też prawo ingerowania przez państwo w kierunki rozwoju gospodarczego.
Polityka społeczna nie jest wyłączona ze sporów między zwolennikami liberalizmu czy neoliberalizmu, a socjaldemokratami. Neoliberałowie hołdują wyłącznie wolnorynkowej wizji rozwoju gospodarczego. Według nich każdy człowiek musi dbać o siebie, swoje potrzeby, także zdrowie, a przede wszystkim powinien on gromadzić oszczędności na czas, kiedy nie będzie już pracował. Człowiek po prostu sam decyduje, kim jest i będzie oraz sam ponosi za to odpowiedzialność. Ingerencja państwa w dokonywanie wyborów przez ludzi, kierowanie nimi - jest zła, i powoduje społeczny kryzys i demoralizację.
Kompletnie inaczej rzecz widzą socjaldemokraci. Przede wszystkim państwo nie może nie ingerować w rozwój własnej gospodarki, nie może rezygnować ze stymulowania jej rozwoju w pożądanych kierunkach. Państwo ma wobec swoich obywateli obowiązki, z których musi się wywiązywać. To od państwa zależy kształtowanie warunków życia i pracy ludności oraz stosunków społecznych. Nie może ono odwracać głowy od podstawowych wartości społecznych. Te wartości to na przykład bezpieczeństwo socjalne, czyli zapewnienie minimum dochodów i usług w sytuacji wystąpienia ryzyka socjalnego. Ryzyko socjalne zaś to choroby, wypadki, inwalidztwo, starość, śmierć, bezrobocie. Poza tym jest cały obszar wartości takich jak inwestycje w człowieka, stwarzanie każdemu równych szans, polityka rodzinna i wiele, wiele innych. Wszystko to wymaga pieniędzy, ale tylko państwo może cały system zorganizować, wprawić w ruch i regulować nim. Mówi się, co prawda o obowiązkach społecznych kapitalistów, o ich odpowiedzialności za los ludzi, ale kapitalizm ze swej istoty nie polega na dzieleniu się, a na bogaceniu się. Bale charytatywne, rozdawanie zupy, to nie jest polityka społeczna. Polityki społecznej nie robi się raz od wielkiego dzwonu w rytm fokstrota, ale żmudnie, codziennie, konsekwentnie.
Jesteśmy socjaldemokratami, a więc obiecujemy, że polityka społeczna będzie dla ludzi, nie będzie zabawką w rękach eksperymentatorów ekonomicznych. My nie poddamy obywateli żadnej szokowej terapii, będziemy działać, mając w pamięci wszystkie wiraże ostatnich dwudziestu lat i pilnie bacząc na kierunki rozwoju polityki społecznej w krajach Unii Europejskiej.
Jedno możemy obiecać na pewno – nie będzie zmiany reguł, wobec tych, z którymi państwo zawarło umowę społeczną: będziesz pracował tyle i tyle lat, dostaniesz taką i taką emeryturę, która, by nie stracić swojej wartości, będzie co roku waloryzowana.
Będziesz służył państwu, jako jego funkcjonariusz, możesz być pewny swego losu na starość. Państwo namówiło cię na wcześniejszą emeryturę – nie będziemy przy niej majstrować. Emerytura i dotrzymywanie umów społecznych przez państwo, to niezbywalne prawa obywatelskie.
Państwo rządzone przez prawicę rozmyślnie wprowadza przepisy w praktyce pozbawiające tych praw całe grupy ludności. Z przyczyn ideologicznych wymazuje z rzeczywistości Polską Rzeczpospolitą Ludową, a ludzi, którzy wtedy pracowali, choć pracowali w legalnym, prawnie uznawanym przez świat państwie, czyni obywatelami drugiej kategorii. Nie ma na to naszej zgody. Jeśli wrócimy do władzy, przywrócimy obywatelom, którzy nie popełnili w przeszłości żadnych przestępstw, to, co im zabrano. Skoro Kościołowi, ziemianom i arystokracji można oddawać ich majątki, to obywatelom ich emerytury też.
Jeśli wrócimy do władzy, to nie wrócimy do „planu Hausera”, który w rządach Leszka Millera i Marka Belki uprawiał neoliberalizm na rachunek SLD.
Nie da się zaprzeczyć, że realizacja wartości społecznych musi być zabezpieczona finansowo. Dla prowadzenia skutecznej polityki społecznej niezbędne są pieniądze. Nie należy ich jednak szukać w kieszeniach emerytów!
Przymus płacenia podatków jest nieprzyjemny, ale niezbędny. Sojusz lewicy Demokratycznej konsekwentnie opowiada się podatkiem progresywnym – bogaty płaci więcej. W imię prawdziwej, a nie fingowanej solidarności społecznej. Nie będziemy ścigać przedsiębiorców „w ogóle”, nie będziemy nasyłać im tabunów kontrolerów, pozwolimy działać swobodnie i twórczo. Przedsiębiorcy są solą gospodarki. Tym, którzy będą pozytywnie reagowali na sygnały państwa, co do oczekiwanego kierunku rozwoju, pomożemy. Tych jednak, którzy będą państwo oszukiwać, będą wyprowadzać dochody za granicę, będziemy ścigać i karać z całą bezwzględnością. Tak jest we wszystkich rozwiniętych krajach świata, zwłaszcza w Skandynawii, gdzie polityka społeczna jest na najwyższym poziomie, tak powinno być także w Polsce.
Obywatele także muszą przyjąć do wiadomości, że „nie ma darmowego lunchu”, bo za wszystko ktoś płaci. Za politykę społeczną również.
71 proc. badanych uważa, że bezrobocie jest zawsze szkodliwe i należy je bezwzględnie zwalczać. 86 proc. jest przekonanych, że państwo powinno zagwarantować obywatelom wysoki poziom świadczeń społecznych. Zaś zdecydowana większość (71 proc.) jest przeciw podatkowi liniowemu. Tymczasem w wyniku licznych eksperymentów prowadzonych na żywym organizmie polityki społecznej w tej chwili 170 tysięcy polskich rodzin jest pozbawionych jakiegokolwiek dochodu, a milion sześćset tysięcy Polaków będzie w przyszłym roku bez pracy i bez prawa do zasiłku. Doliczmy do tego, czego się nie robi, rolników żyjących wyłącznie z dopłat europejskich. Jeśliby się ich tego zasilania pozbawiło, kilkaset tysięcy osób ustawiłoby się w kolejce po zasiłek.
Jako socjaldemokraci jesteśmy zdecydowanie przeciwni podatkowi liniowemu. Bogatych czyni on jeszcze bogatszymi, a biednych jeszcze biedniejszymi. Sprawiedliwy wymiar danin społecznych, sprawne ich pobieranie i skuteczne kontrolowanie spełniania obywatelskich powinności wobec państwa, to wielki rezerwuar pieniędzy na realizację polityki społecznej. Dlatego, tak jak w całym państwie, także w obszarze polityki społecznej należy wprowadzić w życie tzw. budżety zadaniowe – interesuje nas nie tylko, komu daliśmy i ile, ale co z tego, jako społeczeństwo mamy, jak nasze wspólne pieniądze zostały wykorzystane. Na przykład – nie mamy nic przeciwko prywatnym pośrednikom szukającym pracy dla ludzi, nadal w instytucjach państwowych będzie można starać się o pieniądze na różnego rodzaju szkolenia i aktywne formy poszukiwania pracy. Diametralnie jednak zmienić się musi ocena efektów – nie liczba szkoleń, nie gładkie sprawozdania, ale liczba osób, które zaczęły pracować. Oto, co powinno decydować o pozycji prywatnych firm na rynku. Pieniądze państwowe nie są dla każdego, są dla najefektywniejszych.
Po kilku latach względnego prosperity mamy do czynienia z poważnym kryzysem gospodarczym. Znów rośnie bezrobocie, coraz więcej pracowników nie otrzymuje regularnie swojego wynagrodzenia (przez co traci finansową płynność i ma problemy ze spłatą kredytów), jest zmuszana do pracy „po godzinach” bez dodatkowej zapłaty, ma problemy z uzyskaniem urlopu, jest poddawana mobbingowi czy molestowana. Już pierwsze oznaki kryzysu pokazały, że państwo jest słabo przygotowane, by się z nim zmierzyć.
Sojusz Lewicy Demokratycznej uważa, iż konieczne jest podniesienie progów dochodowych uprawniających do popierania zasiłków. Przedtem jednak należy wprowadzić pewną strefę buforową. Nie może być bowiem tak, że przekroczenie progu dochodowego o złotówkę oznacza utratę prawa do korzystania ze świadczeń społecznych. Rokrocznie ponad 12 proc. dzieci i rodzin jest wykluczanych z pomocy państwa. Proponujemy więc zwaloryzowanie progów dochodowych w oparciu o taki sam wskaźnik jak rosło najniższe wynagrodzenie. Trzeba to zrobić jak najszybciej, bo brak waloryzacji progów dochodowych uprawniających do pomocy społecznej powoduje, że od 50 – do 100 tys. dzieci nie może korzystać z programu dożywiania.
omagamy się również, a jeśli wrócimy do władzy wprowadzimy jako zasadę, żeby minimalna płaca wynosiła 50 procent przeciętnego wynagrodzenia, a minimalna emerytura 50 proc. przeciętnego świadczenia dla seniorów. Reforma systemu emerytalnego wymaga pilnego dokończenia. Obecny system wypłaty z drugiego filara jest systemem niekonstytucyjnym, ponieważ nie daje gwarancji waloryzacji. A przecież z założenia ten system musi starszym ludziom zapewniać stabilność i elementarne gwarancje. Mamy na myśli nie tylko gwarancje terminowości i regularności wypłat, ale przede wszystkim gwarancje dożywotniego utrzymania realnej wartości emerytury. Musimy również przywrócić emerytury małżeńskie i dziedziczenie kapitału. Emerytura małżeńska jest skutecznym elementem polityki prorodzinnej, bo zabezpiecza sytuację kobiet. Nie skazuje ich na niskie dochody na emeryturze. Poza tym jest sprawiedliwa społecznie. Ogranicza również najbardziej drażliwy dla ludzi fakt, że nie będą mogli przekazywać zgromadzonych pieniędzy. Taka przecież była idea wprowadzenia nowego systemu. Jeśli ludzie stracą zaufanie do instytucji finansowych i przestaną odkładać, konsekwencje będą opłakane.Priorytetem jest dla nas minimalizacja kosztów systemu i ochrona takich rozwiązań, które uniemożliwiają władzy wykorzystanie zgromadzonych pieniędzy na realizację doraźnych celów politycznych lub gospodarczych – ze szkodą dla interesu emerytów.
Godna emerytura nie jest przywilejem. Ale i o przywilejach (a może raczej powinnościach) dla seniorów także nie powinniśmy zapominać. Mamy projekt „Karty seniora”, dzięki której emeryci i renciści mogliby wreszcie za darmo pójść do kina, teatru oraz na basen. Dokument uprawniałby także do dodatkowej zniżki na komunikację publiczną.
Polityka społeczna to skomplikowany system, który wymaga precyzyjnego i dokładnego regulowania. Tu nic nie można robić po łebkach, po uważaniu, pod publiczkę.
Nie obiecujemy cudów. Obiecujemy system sprawiedliwy, przemyślany, niedziałający wbrew ekonomii i humanitarny jednocześnie. Nie mamy nic przeciwko prywatnej działalności w sferze społecznej. Pieniądze na programy profilaktyczne, rehabilitacyjne czy opiekuńcze mogą być przyznawane w ramach konkursu ofert czy przetargów. Interesować nas będzie nie, kto dostanie te pieniądze, ale to, ile i co za nie zostało zrobione. Taki system oceny szybko wyeliminuje z rynku naciągaczy, ludzi niesłownych i nierzetelnych. Wystarczy, że ktoś raz nie wywiąże się z umowy. Eliminować będziemy również takich pracowników socjalnych, którzy nie rozumieją istoty tej działalności. Wstrząsnął nami przykład bitego przez lata i w końcu pobitego na śmierć dziecka z Kamiennej Góry. Przecież działo się to pod bokiem pracowników socjalnych. Oni byli dla tego dziecka państwem polskim, które powinno natychmiast wziąć je w obronę i pod opiekę. Musieli wiedzieć, co dzieje się w tej rodzinie, ale nie zareagowali w porę.
Podstawową cechą nowoczesnej polityki społecznej musi być elastyczność. Wszystko wokół się zmienia, po wyżu demograficznym przychodzi niż, jeden rodzaj działalności ginie, inny się rozwija, jeszcze inny chcielibyśmy wspomóc. Nie uczynimy polityki społecznej enklawą wyjętą spod działań rynkowych, ale nie zwolnimy państwa z odpowiedzialności za status życia i los obywateli. Dziś, zwłaszcza, gdy stajemy w kolejce do lekarza, odnosimy wrażenie, że jesteśmy zbędni, że przeszkadzamy, zakłócamy normalny rytm działalności. Służba zdrowia wydaje się nie potrzebować pacjentów. Obywatel-pacjent zginął za procedurami, tabelami punktowymi, według których rozlicza się szpitale z pieniędzy, pacjent stał się „jednostką przeliczeniową”. My mówimy, że obywatel nie jest jednostką przeliczeniową, choć rzeczywiście liczyć trzeba, żeby podejmować racjonalne decyzje. Mimo wszystko jednak profesor, kierownik kliniki, nie może zajmować się tym, ile w ramach przeprowadzonych zabiegów, kosztowały środki opatrunkowe albo preparaty dezynfekcyjne. A tak się dzieje! Do takich absurdów doprowadziły pospołu Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia.
Państwo, to nie szpital pod rządami Platformy Obywatelskiej – państwo po 14-tej nie może pójść do domu. Kiedyś profesor Balcerowicz obiecywał nam życie udane zamiast udawanego, my obiecujemy prawdziwą politykę społeczną zamiast udawanej.
Grzegorz Napieralski
KP Lewica chce dodatkowego posiedzenia Sejmu
0 Comments | Published on Mon 31 May, 2010 at 08:48 by
Klub Poselski Lewica chce żeby rząd na dodatkowym posiedzeniu Sejmu poinformował o pomocy dla powodzian i sposobach naprawy szkód wyrządzonych przez powódź.
- Postulujemy, aby w przyszłym tygodniu Rada Ministrów poinformowała posłów o realnych możliwościach udzielenia finansowego wsparcia dla wszystkich powodzian oraz o możliwościach usuwania skutków powodzi – powiedział Marek Wikiński, wiceprzewodniczący KP Lewica podczas konferencji prasowej w Sejmie.
- Chcemy wesprzeć rząd i jako Klub Poselski postulujemy, aby znowelizować tegoroczną ustawę budżetową tak, aby nie zabrakło pieniędzy dla żadnej z poszkodowanych rodzin – mówił wiceszef KP Lewica.
- Kwota, którą obecnie deklarują przedstawiciele rządu w wysokości do 6 tys. zł na rodzinę naszym zdaniem jest niewystarczająca – podkreślił Wikiński.
Lewica chce również przesunięcia środków unijnych na uporządkowanie największych polskich rzek Wisły i Odry.
Obecny na konferencji eurodeputowany SLD Bogusław Liberadzki poinformował, że Polska ma jeszcze do wykorzystania z funduszu spójności na ochronę środowiska ponad 8 mld euro.
- Parlament Europejski chce zaproponować rządowi szybą zmianę strategii wykorzystywania tych środków. Zmiana miałaby polegać na tym, że środki przeznaczylibyśmy na uporządkowanie gospodarki wodnej w Polsce w tym rozlewisk Wisły i Odry – powiedział Liberadzki.
24.05.2010
Pakiet niezbędnych działań jakie należy wdrożyć by pomóc ludziom dotkniętym powodzią i uniknąć podobnych nieszczęść w przyszłośc
0 Comments | Published on Mon 31 May, 2010 at 08:46 by1. Wnioskujemy o jak najszybsze opracowanie Krajowego Programu Zabezpieczenia Przeciwpowodziowego (wymaganego ustawą o ochronie środowiska), który skoordynuje działania przeciwpowodziowe, określi cele i niezbędne do ich osiągnięcia środki.
2. Wnioskujemy do Premiera o jak najszybsze opracowanie nowelizacji budżetu na rok 2010 by (wzorem roku 1997) zabezpieczyć niezbędne środki finansowe.
3. Wnioskujemy o jak najszybsze opracowanie „Raportu z działania służb w okresie powodzi”. Raport taki musiałby pokazać jakie działania zostały podjęte (przez Centra Zarządzania Kryzysowego, Straże Pożarne, Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej, Wojewódzkie Zarządy Urządzeń Melioracyjnych i inne instytucje) w ramach przygotowania do powodzi, przebiegu powodzi i likwidacji skutków powodzi.
4. Wnioskujemy o jak najszybsze opracowanie specustawy pozwalającej (podobnie jak to jest już przyjęte w przypadku inwestycji drogowych) na szybkie realizowanie inwestycji w zakresie ochrony przeciwpowodziowej.
5. Wnioskujemy by zostały wyznaczone dodatkowe tereny z przeznaczeniem na tereny zalewowe (nieużytki lub tereny rolnicze, które mogą być wykorzystywane do kontrolowanego zalania w sytuacjach kryzysowych).
6. Wnioskujemy o jak najszybsze opracowanie i wyemitowanie informacji zawierających praktyczne wskazówki jakie działania należy podjąć w sytuacji zagrożenia powodziowego i w czasie likwidacji skutków powodzi. (Ci ludzie potrzebują pomocy medycznej, prawnej i technicznej - nie może być tak, że nie otwierają się strony internetowe instytucji u których potrzebujący poszukują pomocy).
Grzegorz NAPIERALSKI
Przewodniczący Klubu Poselskiego Lewica
Napieralski: Będę wspierał działkowców
0 Comments | Published on Mon 31 May, 2010 at 08:46 byKandydat na Prezydenta RP, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorz Napieralski skierował list do Polskiego Związku Działkowców, w którym zadeklarował kontynuowanie działań służących reprezentowaniu i obronie interesów polskich działkowców i Związku.
Przypomniał, że w 2005 roku dzięki wspólnym staraniom SLD i PZD, została uchwalona ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych. Zabezpiecza ona prawa i interesy działkowców oraz ich ogrodów. Dzięki niej Polska zajmuje czołowe miejsce w Europie, jako kraj o najbardziej rozwiniętym ogrodnictwie działkowym, które stanowi formę zabezpieczenia socjalnych interesów rodzin.
Jako kandydat Lewicy na prezydenta RP Napieralski, zapewnił polskich działkowców o swoim poparciu dla ich wysiłków i starań o zachowanie i rozwój prawie pięciu tysięcy rodzinnych ogrodów działkowych służących kilku milionom osób w kraju. Od dwudziestu lat ta idea jest nieustannie atakowana przez rozmaite środowiska polityczne i ekonomiczne. Te działania mają charakter ściśle polityczny i zmierzają w istocie do osłabienia pozycji działkowców w celu ich usunięcia z zajmowanych gruntów. Nieprzypadkowo, bowiem podważa się ustawowo zagwarantowane prawa działkowców do użytkowanej przez nich ziemi oraz wypracowanego majątku. Przez cały ten czas Sojusz Lewicy Demokratycznej, stawał w obronie działkowców i ich Związku i w dalszym ciągu takie działania zamierza kontynuować.
24.05.2010




